Spotkanie z panem Sauliusem Tumelisem
Tym razem zastanawiając się nad osobą oraz nad działalnością, z którą chcielibyśmy się zapoznać bliżej, postanowiliśmy wyjść poza granice tradycyjnego cyklu ,,Słynni Polacy Wileńszczyzny“ zarówno pod względem kulturowym, jak i terytorialnym. Dlatego niedzielne popołudnie 22 listopada spędziliśmy w towarzystwie pana Sauliusa Tumelisa – człowieka tworzącego prawdziwe arcydzieła litewskiej sztuki ludowej.
Początkowo byliśmy zdziwieni, że nasz gość płynnie mówi po polsku, jednak, jak się później okazało, jego zawód jest ściśle związany z używaniem tego właśnie języka. Na miejsce zdziwienia szybko przyszedł zachwyt nad tym, co robi pan Saulius w czasie wolnym od pracy. Zacznijmy chociażby od tak zwanego sodas (pająki ) – ozdobnej konstrukcji ze słomy, wieszanej w domu na znak rajskiego dobrobytu. Według dawnej litewskiej tradycji nowożeńcy na uczcie weselnej musieli wykupić tę ozdobę, a po zabawie zabierali ją do domu. Co ciekawe, sodas (pająki), z biegiem lat tracący swoje walory kolorystyczne musiał być zamieniony na nowy i tak aż do śmierci jednego z małżonków.
Także zapoznaliśmy się z jedną z technik malowania pisanek, a mianowicie skrobaniem. Okazało się, że wzory, do robienia których pan Saulius używa specjalnego urządzenia, są pełne symboliki. Znając znaczenie pewnych znaków, na pisance możemy odczytać nie tylko życzenia świąteczne, a nawet wyznania miłosne.
Nie sposób ominąć nigdy dotąd przez nas nie spotykanych ozdób, wykonanych ze...skorupy strusich jaj! Ich niepospolitość świadczy o rozległości zainteresowań naszego gościa, ponieważ tych okazów nie da się zaliczyć do spuścizny ludowej. Wykonane z godną podziwu precyzją i starannością, noszą raczej charakter nowoczesnych upominków. Zresztą niemniej atrakcyjnym prezentem mógłby być papierowy łabędź, skonstruowany z ponad tysiąca części składowych bez odrobiny kleju.
Ku naszemu ogromnemu zadowoleniu mogliśmy nie tylko słuchać i obserwować, ale także na praktyce wypróbować własne umiejętności. Skromny gabinet na kilka godzin zamienił się w prawdziwy warsztat. Chociaż nie każdy odważył się zdobić pisankę lub strusie jajo, jednak większość podjęło się wykonania słomianego ptaszka. I chociaż nie szło nam jak z płatka, ale uporaliśmy się z zadaniem.
To, z czym zapoznaliśmy się tej niedzieli stanowi tylko niewielką część tworczości pana Tumelisa. Oprócz już wspomnianych ozdób zajmuje się on także tkaniem tak zwanych riešinės – elementu stroju ludowego, oraz haftowaniem atrybutyki liturgicznej. Dlatego cieszymy się, że mogliśmy poznać człowieka o tak niecodziennych zainteresowaniach i będziemy mile wspominać to spotkanie każdy raz spoglądając na nasze słomiane ptaki.
Elżbieta Popławska



